Polscy nauczyciele

Polscy nauczyciele najgorzej wynagradzani. Pochwalę się moimi osiągnięciami. Politechnika Warszawska jest wiodącą czy też przewodnią uczelnią badawcza. Pracuję na niej 43 lata od 1978 roku. Od 2007 roku mam tak zwaną habilitacje, od roku jestem profesorem uczelnianym. Moje uposażenie zasadnicze NA wynosi 7150 zeta. Oczywiście mam jeszcze dodatek stażowy, który należy mi się jak psu buda w wysokości 20% czyli 1430 zeta, co daje razem oszołamiająca kwotę 8580 zeta. Podobno jestem klasą średnią, więc z klasą odprowadzam podatki i inne daniny co w efekcie daje mi na rękę zawrotną kwotę 6648 zeta.

How much are teachers paid? Tabelki pokazują gorzką i bolesną prawdę. A ja kolejny raz stwierdzam coraz bardziej beznamiętnie – im mniej wyedukowane społeczeństwo tym łatwiej nim manipulować i wciskać mu dowolną ciemnotę, tak więc edukacja społeczeństwa jest nie w smak spoconym facetom pożądającym władzy…

Kwerenda po konkursie…

Obiecałem sobie nie wracać do konkursu na granty dydaktyczne. Robię to po konferencji eTEE, bo kolejny raz boleśnie zobaczyłem, że „są dwa życia modele”, a mnie niestety bardziej pasuje krakowski i gdański. Nie da się wszystkiego zrobić samemu, szczególnie jak ma się już 66 lat. Stąd grant to cenna możliwość opłacenia, czyli kupienia pracy innych. Byłem sceptycznie nastawiony do składania wniosku po marcowej wydziałowej przygodzie z funduszami z projektu NERW. Ale na pewno to słyszałem podczas webinariów – zachętę do składania wniosków i tekst, że prezenterzy z webinariów są potencjalnymi laureatami konkursu. Spokojnie, wiem, zrobienie prezentacji to nie wniosek grantowy. Ale podczas prezentacji pokazałem co zrobiłem i co chcę dalej robić. A może to jest ta prosta uczelniana klasyka – zrobiłeś frajerze bez pieniędzy to Twój problem frajerze… Zajrzałem do listy prelegentów z obu webinariów i listy laureatów.

Każdy może pobrać plik i sprawdzić – nikt z „prezenterów” nie otrzymał finansowania.

Równie smakowity dzień…

Drugi dzień obrad konferencji ETEE 2021 był równie smakowity, acz nieco inaczej. Był polskim nazwijmy to formalno-prawnym i biurokratycznym sosie. Najpierw była mowa o Systemach jakości kształcenia w czasie i po pandemii, potem była Debata na temat jakości kształcenia zdalnego i mieszanego. Nie powiem, byłem jednym z bardziej aktywnych dyskutantów. Najpierw w pierwszej części zadałem bardzo proste pytanie – czy jest możliwe zdalne czyli online prowadzenie zajęć a kontrola efektów kształcenia prowadzona w przestrzeni rzeczywistej czyli f2f. Tu była dosyć prosta i jednoznaczna odpowiedź obu referentów – tak. W drugiej części moje pytania były pozornie proste ale jednak z trudne i nie doczekały się prostej i jednoznacznej odpowiedzi. W pierwszym spytałem się, czy zajęcia prowadzone w MS Teams to aktywność w tym mitycznym kontakcie bezpośredni. W drugim chciałem się dowiedzieć, jak należy rozumieć tych 50% punktów ECTS zdobytych w trybie kształcenia na odległość – czy to skala, poziom przedmiotu czy wydziału. Odpowiedź, że należy tu zachować zdrowy rozsądek niestety nie satysfakcjonuje mnie. Chyba ta odpowiedź nie usatysfakcjonowała uczestników, bo padła propozycja, żeby do tego tematu wrócić… za rok.

Stoję na stanowisku, że warto uczestniczyć w konferencjach, bo podczas ich trwania można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy. Kiedyś pisałem w kontekście kształcenia na odległość o słynnej Procedurze 10 z Politechniki Gdańskiej. Na Akademii Górniczo Hutniczej ukazało się Zarządzenie Nr 52/2021 Rektora Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie z dnia 10 września 2021 r. w sprawie szczegółowych zasad organizacji i prowadzenia zdalnego kształcenia w Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie. Warto zapoznać się z samym zarządzeniem jak i załącznikami. My w tej kwestii mamy nasz jednostronicowy Komunikat 2.

Blended po raz ostatni…

Plik dotyczący Blended Learning (BL) dedykuję Panu Rektorowi Zarembie, Panu Prorektorowi Słykowi i Panu Dziekanowi Garbaczowi. To mityczne BL na poziomie Subject mogłem uprawiać i uprawiałem od lat, acz nie było to łatwe, gdyż BL w sali na uczelni to jest pewnego rodzaju paranoja. Moim marzeniem było BL na poziomie Programme, co jest możliwe na wydziale na przykład dla studiów niestacjonarnych zwanych kiedyś zaocznymi. Poziom Institution to już domena Panów Rektorów. Przez ostatnie trzy semestry nie udało mi się zrobić w sprawie BL literalnie nic, choć Bóg mi świadkiem bardzo się starałem. No bo jak wspomniałem BL na poziomie moich przedmiotów uprawiam z powodzeniem, a w zasadzie usiłuję uprawiać, od lat. Boli mnie to, że ten pomysł realizuje cały świat, a także niektóre polskie uczelnie techniczne tylko nie moja. Przegrałem, ale czuję się moralnym zwycięzcą. Jeśli bowiem wiodąca polska konferencja e-Technologie w Kształceniu Inżynierów cały dzień poświęca BL to znaczy to, że to nie ja mam dziwnie poukładane w głowie.

I jeszcze słowo o warsztatach Zróbmy (za)mieszanie. Link do tych warsztatów mówi wszystko – są one o odwracaniu klasy. O blended learning i odwracaniu klasy mówiłem Wszystkim Świętym przez ponad rok. Przykro i gorzko, że zrealizowano to w Krakowie. Ale spoko, my jesteśmy dumni z naszych różnorodnych sukcesów inaczej. A mnie jak zwykle pozostaje smutek niespełnienia…