Hybryda umysłowa

Jak będą wyglądały studia w przyszłym roku akademickim? Ministerialny pomysł hybrydy – zajęcia w sali wykładowej transmitowane na cały świat spowodował, że spadłem z krzesła. Tę wspaniałą informacje przekazał Pan Profesor Włodzimierz Biernacki, sekretarz stanu w MEN, pełnomocnik rządu do spraw monitorowania wdrażania reformy szkolnictwa wyższego i nauki.

Wiceszef MEiN pytany w czwartek TVP Info o sposób organizacji roku akademickiego 2021/2022, przekazał, że resort pracuje nad zmianami w rozporządzeniu, które – jak zapowiedział – ma ukazać się “w bliższej perspektywie”.

Bernacki wskazał, że rozporządzenie ma dopuszczać możliwość prowadzenia zajęć w trybie hybrydowym. – W tej sytuacji uczony, wykładowca powinien znaleźć się w miejscu sali wykładowej, ale jednocześnie jego wykład, konwersatorium powinno być prowadzone w trybie zdalnym. Natomiast studenci w zależności od swojego stanu zdrowia będą mogli uczestniczyć w trybie stacjonarnym lub zdalnym – powiedział.

Wytyczne

20 lipca ukazały się Wytyczne dla uczelni w sprawie organizacji roku akademickiego 2021/2022. Przypomniana jest w wytycznych sprawa prowadzenia zajęć przewidzianych w programach studiów z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość. Szczegóły opisuje rozporządzenie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 27 września 2018 r. w sprawie studiów. Poniżej obrazek z treścią stosownego rozdziału 5.

Czy możemy “uprawiać” Kształcenie na odległość? Spójrzmy na poszczególne punkty… Na moje oko jest pół na pół.
Leżą punkty 1, 3 i 6. Nauczyciele nie są przygotowani, nie ma materiałów dydaktycznych, nie ma szkoleń dla studentów. Na pewno spełniony jest punkt 2 – jest dostęp do infrastruktury i oprogramowania. Konsultacje w siedzibie uczelni… Czemu nie, ale dlaczego nie zdalne? A punkt 5 to… jakby moje ukochane blended learning! Weryfikacja efektów odbywa się w siedzibie uczelni!

Zacznę od przygotowania nauczycieli i kontroli. Kontrolę wykonałem jako pełnomocnik i doskonale wiem, jak była ona sformalizowana, łącznie z protokołem końcowym. Dlatego też uważam, że nie wystarczy stwierdzić, że nauczyciele są przygotowani. Najpierw powinien powstać kurs dla nauczycieli. Potem nauczyciele powinni ten kurs przejść. Powinno być tez to co tak uwielbiamy robić – weryfikacja efektów kształcenia. No a na koniec certyfikat, być może jak na PG o różnym czasie ważności zależnie od tej weryfikacji.

Studenci mają odbyć szkolenie. Ze studentami pierwszego semestru studiów stacjonarnych nie ma problemu, co z resztą? Znowu kłania się… zdalne szkolenie tak jak w przypadku nauczycieli i oczywiście pełen dostęp do materiałów szkoleniowych. Po co to? Bardzo proste – aby uniknąć “reklamacji” i być może procesów sądowych.

Last but not least – zapewnienie materiałów dydaktycznych w formie elektronicznej. Rozporządzenie nie precyzuje dokładnie formatu tych materiałów, ale jestem głęboko przekonany, że zapewnienie materiałów jedynie w postaci plików PDF nie spodoba się studentom. Powinny to być materiały o charakterze multimedialnym.

Podsumowując przespaliśmy trzy semestry i dwa trzymiesięczne okresy wakacyjne. Może napisze otwartym kodem – przespaliśmy jako wydział i uczelnia, czyli… przespali władcy. No bo te trzy punkty wymagają podjęcia decyzji o utworzeniu (czytaj zapłaceniu za przygotowanie) dwóch kursów, skierowaniu na kurs dla nauczycieli tych, co chcą realizować kształcenie na odległość a na koniec odpowiednio uregulować kwestię przygotowywania materiałów dydaktycznych, co postulowałem ponad dziesięć lat temu w wydziałowej ankiecie dorobku.