Wstyd i kpina!

Wujek Google jest niezawodny! Wie o mnie więcej niż ja sam? Wczoraj podpowiedział mi lekturę tekstu o tym, jak Studenci narzekają na zdalną nauki i… wykładowców. Dla wielu z nich to co się dzieje to wstyd i kpina. U nas też była ankieta pracownicza, którą pracowicie wypełniłem. Jeśli ankieta studencka jest taka, jak to było prezentowane na Radzie Wydziału to nie jest dobrze, bo trzy pytania to za mało, szczególnie gdy jedna z odpowiedzi na dwa pierwsze jest kuriozalna: nie dotyczy, ponieważ te zajęcia nie były zdalnie prowadzone lub nie uczestniczyłem w nich. Przecież to są dwie zupełnie rożne przyczyny, sytuacje. Zajęcia nie były prowadzone zdalnie to jedna sytuacja. Zajęcia są prowadzone zdalnie, ale student w nich nie uczestniczy to druga sytuacja. Nie można uczestniczyć w zajęciach, których nie ma, to porażająca oczywista oczywistość! A jeśli student nie uczestniczy w zajęciach zdalnych to warto zadać pytanie dlaczego.

Podsumowując ten wpis stwierdzam, że pomysł Informatora Edukacyjnego jest słuszny. Trzeba coś zrobić, żeby nie było kwiatków jak z przytoczonego artykułu. A to coś jest proste do zdefiniowania. Trzeba zdefiniować pewne możliwie ogólne minima, rekomendacje, standardy a nie poszczać wszystkiego na żywioł. Dlaczego? Przysłowiowa łyżka dziegciu potrafi zepsuć beczkę miodu. Wystarczy kilka przedmiotów zasługujących na opinię wstyd i kpina i będzie po herbacie i ptakach. Ale te standardy to już kwestia centrali i centralki czyli wydziału. Regulamin studiów dokładnie określa co i jak. Regulamin zaliczania przedmiotu musi to realizować i kropka. No to może ktoś mądry i odważny sformułuje co i jak ma być w tym mitycznym „zdalnym prowadzeniu zajęć”?

Jak mówi to…

Kiedyś było takie powiedzenie: – jak mówi to tylko obiecuje, jak obiecuje to tylko mówi. Jak tylko zacząłem wydawać Informator Edukacyjny Pan Premier powiedział i obiecał, że w październiku nastąpi pełen powrót na uczelnie. Od połowy czerwca wykres liczby aktywnych przypadków w Polsce zaczął się „zaginać”. Może więc faktycznie pandemia po wakacjach wygaśnie? A jak nie wygaśnie i będziemy kontynuowali „zdalne prowadzenie zajęć”? Zdecydowałem się więc kontynuować wydawanie informatora – drugi numer jest już w zasadzie gotowy, jest też materiał na kolejne. Uważam, że w ramach wakacji warto poświęcić nieco czasu na refleksję o tym, co nas być może czeka od października. Obiecuję do końca sierpnia nie poruszać „twardych” tematów technicznych i skoncentrować się bardziej na sprawach „idei i ideologii”.

Podział łupów…

Wszyscy byliśmy zainteresowani grantami RND ILiT, rejestrowaniem lub nie różnych to procesów, procedurami zdalnych egzaminów dyplomowych a tu 18 czerwca ukazało się Zarządzenie Rektora 39/2020 o podziale subwencji. Podział łupów 2020 przyznał nam kwotę dokładnie taką samą jak rok temu – 21,186 tyś. zł. Domkniemy się czy będzie dziura?

Kolejna tarcza…

W Polsce mamy taką specyficzną świecką tradycję polegającą na nagrywaniu się i późniejszym graniu taśmami. Zaczęło się od mitycznych taśm Rywina, które sporo zmieniły. Potem były taśmy kelnerów z knajpy Sowa i Przyjaciele, które były nie bez wpływu na kolejne przełomowe zmiany. Podobno Reżyser Patryk Vega ma słynne taśmy z Podkarpacia pokazujące jak wspaniale relaksują się niektórzy politycy. Tarcza 3.0 w zasadzie nakazała nagrywanie zaliczeń i egzaminów. Przypominam – zaliczenie to proces na który składają się różne aktywności – sprawdziany, obrony, wykonywanie projektów, sprawozdań. Finałem jest zaliczenie i najczęściej konkretna ocena. Tarcza 3.0 wpisała się więc w tę świecką tradycję nagrywania wszystkich i wszystkiego…

Z ulgą i rozbawieniem przeczytałem dzisiaj: Tarcza 4.0 z podpisem prezydenta RP. Co zmienia to na uczelniach? Nie będzie już obowiązku rejestrowania przez uczelnie przeprowadzanych zdalnie egzaminów oraz posiedzeń gremiów – przewidują przepisy zawarte w tzw. czwartej tarczy antykryzysowej.

Mityczny artykuł ma teraz taką postać: Art. 76a. 1. Uczelnia może zorganizować weryfikację osiągniętych efektów uczenia się określonych w programie studiów, w szczególności przeprowadzać zaliczenia i egzaminy kończące określone zajęcia, poza siedzibą uczelni lub poza jej filią przy użyciu środków komunikacji elektronicznej. Czyli są tylko środki komunikacji elektronicznej, nie ma rejestracji. Czy ktoś przeprosi za zamieszanie związane z faktycznym obowiązkiem nagrywania? Czy nie można było napisać od początku zamiast z wykorzystaniem technologii informatycznych zapewniających kontrolę ich przebiegu i rejestrację tego co jest teraz czyli przy użyciu środków komunikacji elektronicznej.