e-coś-tam-coś-tam…

Od zawsze czyli na pewno w tym wieku twierdziłem, że wszystko jest e-. No i nie myliłem się! Prawie 15 mln zł z UE na informatyzację warszawskich uczelni i kulturę na Mazowszu. Jest oczywiście e-UW, e-PW i e-SGGW. A głębiej: e-usługi, e-learning, e-obiegówka, e-wnioski, e-oferta, e-pensum, e-plan i wreszcie e-tam. Niestety, w konkurencji z tymi boldami i gigantami e-WIL (a tak ładnie brzmi…) przegrał. Czas wrócić do dobrych, starych analogowych czasów?

Kaganek…

Repozytorium, Polska Bibliografia Naukowa, POLON i Bóg wie co jeszcze… A wszystko to w ramach ewaluacji jednostek naukowych. Jakieś setki rekordów i dziesiątki stron wydruków z PDF. I ciągle to samo pytanie. Jak sprawnie i skutecznie po zarżnięciu „mojej” ankiety zbierać dane o publikacjach tak, żeby być do minimum zależnym od cudeniek wymienionych powyżej. Tak a’vista dwa pomysły.
Wujek Google
Samoróbka