Magia i prawda liczb

Po moim seminarium dotyczącym nie tylko MOOC zagotowało się i odbiło tak zwanym szerokim echem – mam nadzieję, że nikomu nie czkawką. Z bardzo wielu przeprowadzonych rozmów odnoszę się do dwóch najbardziej smakowitych. Z nostalgię wspominam czasy standardów kształcenie, gdy było mniej dowolności i uznaniowości. Nie zgadzam się jednak tezą, że obecnie komisje akredytacyjne PaKA i KAUT dowolnie czyli woluntarystycznie ustalają reguły gry według chwilowego widzimisię. W kwestiach liczb wszystko jest precyzyjne i jednoznaczne. Interpretacji podlegają jedynie kwestie co jest „zaliczane” jako kontakt bezpośredni. Wykluczanie kontaktu asynchronicznego to moim zdaniem anachronizm. Podam bardzo proste przykłady. Wykład na sali, na który prawie nikt nie przychodzi bo jest regulaminowo nieobowiązkowy to twarde godziny kontaktowe. Rodzi mi się tu sarkastyczne pytanie – czy zostaną „zaliczone” jak wykładowca siedzi w milczeniu, czy może jednak trzeba gadać do pustej sali. Gdy sprawdzam projekt lub sprawdzian i wypisuję w mailu uwagi, które następnie wysyłam to nie są to godziny kontaktowe, bo działam asynchronicznie. Gdy jednak wezwę studenta na określoną godzinę i będę prowadził proces synchronicznie to „zaliczę” godziny kontaktowe. Zmodyfikowałem po innej rozmowie moją tezę, że na uczelni nie ma pieniędzy. Nie ma pieniędzy na dydaktykę, są na inne aktywności, na przykład na opłacanie publikacji a następnie nagradzanie za nie, czym rzekomo rozwijamy poziom naukowy. Wróćmy do seminarium i zagotowanego echa…

Sięgnąłem z lekką nieśmiałością po dane dotyczące kierunku budownictwo a konkretnie studiów stacjonarnych pierwszego stopnia. Materiały źródłowe to uchwała senatu 136 z 2025 i Program studiów ze strony wydziałowej. Uchwała Senatu na drugiej stronie stwierdza, że łączna liczba godzin zajęć to 3255 a liczba punktów ECTS konieczna do ukończenia studiów (wraz z obowiązkowymi praktykami) to 240 czyli 6000 godzin z czego co najmniej 50% czyli 3000 ma być „w kontakcie”. Liczbę punktów ECTS, które student musi uzyskać na zajęciach wymagających bezpośredniego udziału nauczycieli akademickich lub innych osób prowadzących zajęcia to 137 to jest 57% czyli 3425. Oczywiście rzuca się tu w oczy różnica między łączną liczbą godzin zajęć a liczbą godzin zajęć wymagających bezpośredniego udziału nauczycieli akademickich, ale to dopiero początek… Sięgnijmy do programu studiów – najciekawsze dopiero przed nami! Zsumujmy liczby godzin zajęć w semestrze…
398+452+430+430+415+405+380+45 co daje… 2955 godzin
Od tego trzeba odjąć 90 godzin WF i dodać… 50 godzin praktyk geotechnicznych oraz 15 godzin kontaktu przy pisaniu pracy dyplomowej – tyle chyba mamy „zaliczane” w pensum. Po korekcie mamy więc 2930 czyli nadal mniej niż wymagane 3000. Skąd więc to 3255 albo 3425 w zeznaniach w uchwale senatu? Jeśli do 2930 dodamy… 300 godzin praktyk na ósmym semestrze będziemy mieli 3230 czyli prawie 3255. No dobra, ale czy te praktyki to są godziny kontaktowe, śmiem wątpić. Tych 300 godzin to taki sam kontakt bezpośredni jak nieobowiązkowy wykład, na którym sala świeci pustkami. Chyba, że rozegramy to tak a komisje akredytacyjne kupią nasz pomysł racjonalizatorski. Otóż praktyki trwają 12 tygodni, czyli 60 dni a każdego dnia 5 godzin. Tworzymy więc na Team zespół praktyki. Codziennie przez tych 60 dni wyznaczony pracownik na przykład o godzinie 10:00 wita wszystkich praktykantów tak jak wykładowca pustą salę wykładową. Następnie przez pięć godzin czeka w gotowości na pytani praktykantów po czym o 15:00 kończy dzień praktyk. I tak przez 60 dni co przynosi 300 godzin do pensum! Jeśli PaKA i KAUT kupią to ja mam genialny pomysł racjonalizatorski.

Żadne tak amerykańskie, europejskie czy cyryliczne wzorce kształcenia! To nasza unikatowa, jedyna w swoim rodzaju lądowa czwarta droga kształcenia! Kształcenia nowej generacji inżynierów 4.0. Zamiast nudnych zajęć w sali proponuję cztery semestry praktyk, podczas których studenci będą czerpać wiedzę i źródła w samym jądrze otoczenia społeczno gospodarczego. A przez pozostałe cztery zimowe semestry będą te nudne zajęcia z niezbędnej „teorii”. Jest w tym tylko jedne poważna groźba – jeśli ktoś ten mój sarkastyczny pomysł kupi i zrealizuje to wtedy dopiero będzie moja wina…

Mam taką propozycję…

Zakończyłem kolejny zimowy semestr zajęć z podstaw informatyki w wersji okrojonej bez wykładów, czego czyli okrojenia ku zadziwieniu wielu nie będę nijak komentował, tak jak nie komentuję wystąpień pewnych polityków… Na studiach zaocznych była klasyczna masakra – na 75 osób na liście i 52 aktywne ostatni sprawdzian i przedmiot zaliczyło 5 (słownie PIĘĆ). Zanim przejdę do propozycji dwa słowa o ankietach, które dzięki temu że miałem dodatkowo dziesięć godzin zajęć z Prime na studiach stacjonarnych miałem możliwość przeprowadzić. Wyniki ostatniej znałem, albo mówiąc inaczej były ona przewidywalne (to słychać, widać i czuć jak śpiewa mój młodszy kolega z XLI Kuba Sienkiewicz…). Studenci nie robią notatek (bo po co?) i nie korzystają z konsultacji (bo po co?). No to jak się uczą? Tak jak potrafią, bezstresowo. Czyli w zasadzie nie uczą się (bo po co?). Przecież są na zajęciach… Skoro są na zajęciach (bo musza, bo jest sprawdzana lista obecności) zadałem niewygodne pytanie – jaki sposób przeprowadzania zajęć pasuje Studentom najbardziej a jaki najmniej. Wymieniłem trzy: stacjonarne zajęcia w sali, zdalne zajęcia synchroniczne i nielegalne zajęcia asynchroniczne. Wytłumaczę się ze słowa nielegalne – takich zajęć nie ma i nie przewidują ich reformy programowe wprowadzone w 2025 roku. Nie ma więc takich zajęć bo są nielegalne, ale jak są nagrania filmowe do takich zajęć to Studenci mogą przecież z nich korzystać, to jeszcze nie zostało zakazane… Wyniki tej ankiety nie były dla mnie wielkim zaskoczeniem. Najgorsza opinią cieszą się… zdalne zajęcia synchroniczne, a to jest jedyny wydziałowy przejaw czy też objaw nowoczesnych form kształcenia, moim zdaniem nie mający nic wspólnego z metodami i technikami kształcenia na odległość. Najbardziej popularne były klasyczne zajęcia w sali i nielegalne zajęcia asynchroniczne. No to bingo! W tym miejscu mam dla Wydziału i Jego Zarządu taką propozycję. Połączenie nielegalnych zajęć asynchronicznych ze stacjonarnymi zajęciami w sali to nic innego jak flipped classroom czyli po polsku odwrócona klasa. Niezmiennie stoję na stanowisku i jestem o tm głęboko przekonany, że to jest największa szansa na rozwiązanie dramatu edukacyjnego. Stacjonarne zajęcia na sali podczas których studenci nie robią jakichkolwiek notatek mają jedynie taki sens – stanowią realizację obowiązkowego pensum. Nagranie zajęć w 2026 to nie jest żadna kosmiczna i kwantowa technologia. Jeśli więc są takie materiały należy odwrócić klasę – Studenci „odbywają” zajęcia w domu, próbują się nauczyć, a na spotkaniach w sali pomagamy im w tym. Dzięki temu możliwa jest jeszcze jedna rewolucja. Opiszę sytuację ze studiów zaocznych. Ostatnie zajęcia z Prime były 21 grudnia a sprawdzian cztery tygodnie później czyli 18 stycznia. Można sobie wyobrazić następującą sytuację w ramach odwróconej klasy. Student może pisać sprawdziany w dowolnym momencie, oczywiście tak, aby mógł wykorzystać limit czasowy. Może więc mieć więcej podejść – podczas stacjonarnych zajęć na sali są konsultacje i jest pisanie sprawdzianów. Oczywiście chór prawych i prawomyślnych zaraz wyskoczy z tekstem, że to niezgodne z ustawą. Proszę mi powiedzieć, w którym miejscu…

Super BlockPad

Szukając materiałów na temat porównania Excela i Mathcada natrafiłem na rewelacyjny program BlockPad! Jest on nieodpłatny do celów edukacyjnych zarówno dla Profesorów jak i Studentów. Ma same zalety w tym polskojęzyczne menu! Jakie ma wady – ktoś musiałby go wdrożyć, a do tego trzeba mieć po pierwsze chęci, po drugie czas a po trzecie umiejętności (wiedzę, umiejętności, kompetencje, rozum…) Mam obawę graniczącą z pewnością, że dni wykorzystania programu MathCAD Prime są policzone. Po pierwsze nie wykorzystują go już Metody Numeryczne, nie ma więc konieczności uczenia go. Po drugie licencja kosztuje, a wydział przecież ciągle ma niesłychanie trudną sytuację finansową. A po trzecie, kto ma tego programu uczyć, jest przecież tak trudny i skomplikowany – to oczywiście sarkazm i gorzka ironia.

Partner edukacyjny…

Chwilę zastanawiałem się, jak zatytułować ten wpis. Pachnie związkami partnerskimi, co nie! Jak zwykle mocna prowokacja! My jak zwykle namiętnie nauczamy… Aktualnie produkujemy nowoczesne inaczej materiały dydaktyczne w postaci plików PDF. Moim skromnym zdaniem w 2025 roku nadają się one średnio do uczenia się, ale oczywiście władza ma zawsze rację, a jeśli jest to władza absolutna ma ona rację absolutną. Od maja 2023 czekam – i oczywiście już się nie doczekam – na możliwość opowiedzenia na Radzie Wydziału o sztucznej inteligencji i możliwości jej wykorzystania. Zamiast tego pokazuję konkretny, twardy i mocny przykład wykorzystania GAI.
Jako wstęp do tych zajęć z programu MathCAD Prime zaplanowałem powiedzieć kilka słów – no bo wykładów już nie ma – na temat narzędzi do obliczeń, ich porównania, wad, zalet i zakresu stosowania. Udało mi się znaleźć znakomite porównanie Mathcad vs Excel. Odpowiada ono temu, co mówiłem na zaocznych. Można oczywiście dać Studentom link, przetłumaczyć na polski i zrobić gustowny PDF. Można też wykorzystać wyspecjalizowane narzędzie Made in Google i stworzyć tytułowego partnera edukacyjnego. Na pytanie jaka jest dziś nasza rola pisałem pięc lat temu w Informatorze Edukacyjnym i nie będę się powtarzał!