Kwi 302018
 

W sieci można znaleźć tajemniczy plik, zawierający projekty rozporządzeń MNiSW. Wszystkie pliki w rozporządzeniu mają datę 22 lutego 2018. Konia z rzędem temu, kto znajdzie ślad projektu rozporzędzenia w sprawie ewaluacji jakości naukowej gdzieś na tak zwanych serwerach rządowych. Ale pisze o tym niejedna firma szkoleniowa. Coś jest więc na rzeczy. Projekt interesującego nas rozporządzenia jest zamieszczony od strony 80. Warto zapoznać się z tym, co na długie lata będzie określać, jak będzie wyglądać i jak będzie „ewaluowana jakość działalności naukowej”.
Być może powinienem skasować to, co napisałem powyżej. Pozostawiam ten tekst nie tylko ze względów historycznych. Pokazuje on, jak zawodna jest „wiedza” Wujka Google. Od kiedy „posiadłem wiedzę” dotyczącą projektu rozporządzenia rozpocząłem poszukiwania materiału źródłowego. Na portalu geoforum.pl było „coś”, co nie było nijak sygnowane przez MNiSW. Miła, niedzielna godzina na tarasie z nowym prywatnym komputerem, którego będę usiłował używac do celów służbowych, zakończyła się sukcesem, po którym jestem poważnie „wstrząśnięty i zmieszany”. Otóż rzeczony dokument od 5 kwietnia znajduje się na stronach Sejmu RP. Druk 2446 jest w pełni jawny! Każdy może go pobrać! Czytanka zaczyna się od strony 386.
A jak dotarłem do tego linku? Polityka informacyjna to jeden ze sposobów sprawowania władzy i tego faktu z oczywistych przyczyn nie będę nijak komentował. Informację nalazłęm na stronie Wydziału Budownictwa, Architektury i Inżynierii Środowiska Uniwersytetu Zielonkogórskiego. Brawo dla władz tego wydziału za otwartą politykę informacyjną!

 Posted by at 09:21
Kwi 282018
 

Wpis ten tworzę z nadzieją, że nie zostanie on odebrany jako atak na… Opisuję po prostu rzeczywistość, jej dziwy nad dziwami a wręcz czasami absurdy. Zacznę od chyba absolutnie poprawnego politycznie stwierdzenia. Sytuacja finansowa wydziału nie jest tak doskonała jak sytuacja Państwa Polskiego. Niestety… Niestety doświadczam tego na własnej skórze. Rok temu z pensji sfinansowałem częściowo uczestnictwo w konferencji w Dublinie. Łatwo się domyślić, że skoro nie ma pieniędzy na konferencję to nie ma także na zakup sprzętu komputerowego. Postanowiłem więc kolejny raz zrobić sobie dobrze, a przy okazji także mojemu pracodawcy. Dokładnie wczoraj nabyłem prywatny komputer do celów służbowych. Dosyć długo zastanawiałem się, co to ma być. Zdecydowałem się na HP Pavilion x360 i5. Wersja z najnowszym procesorem i5 kosztowała mnie więcej niż ta ze starszą wersją i5 7200U, ale sprzęt ma wystarczyć mi do końca zatrudnienia. Jego zaletą jest też Windows 10, które ma być zainstalowane w laboratoriach komputerowych. Wszędzie na moich muzealnych komputerach mam Windows 7, a wypada, żeby prowadzący wiedział coś na temat tego, o czym mówi. Po co więc o tym wszystkim piszę, po co się chwalę nowym komputerem? Jest w tym sukcesie pewne ale. Mam to na piśmie – nie będę mógł tego komputera używać w sieci wydziałowej, czyli do celów służbowych. Nie, nie doznałem udaru, nie przegrzało mi obwodów. Czyli… Nie dość, że jestem zmuszony sytuacją na kolejne „dokładanie do interesu” to jeszcze mam przed sobą tor przeszkód i ścieżkę zdrowia… Zielonym do góry! Czym do przodu? Przodem do przodu?

 Posted by at 07:19
Kwi 272018
 

Na ostatniej radzie wydziału miała miejsce prelekcja poświęcona uczelnianemu repozytorium. Razem z całkiem ożywioną dyskusją była to prawie bita godzina. Co z niej wyniosłem? Podobno działa już wprowadzanie publikacji z wykorzystaniem pliku BibTeX. Od mojej ostatniej próby minęły dwa lata, więc może udało się już ogarnąć temat? Wczoraj podjąłem próbę zalogowania się do repozytorium. Oczywiście nieskuteczną. Zgłosiłem sprawę jak to się mówi odpowiednim służbom, ale po dwóch dniach nadal nic nie działa. Ponieważ idzie majówka to na pewno nie będzie działać przez najbliższy tydzień, bo z pewnością nie nastąpi żaden cud. Od pięciu lat mam konto na portalu ORCID. Bez najmniejszych problemów zalogowałem się i umieściłem tam dane bibliograficzne kolejnej publikacji. I czemu to wszystko ciągle mnie jeszcze dziwi… Taki stary a taki naiwny, żeby nie powiedzieć mocniej!

 Posted by at 16:07