Znowu o informatykach…

Kolejny ciekawy artykuł o braku informatyków. Czy będzie kiedyś taki o… budowlanych? Najciekawsze są jednak komentarze! Mój? Dobry informatyk jak dobry inżynier budowlany zarabia dobrze. Reszta to mięso armatnie. Niestety nie każdy absolwent nawet najlepszej uczelni to dobry absolwent. Bo nie każdy kandydat na Studenta jest potem dobrym Studentem. I tu jest chyba pies pogrzebany…

Cztery lata temu…

Cztery lata temu informacja o wynikach ewaluacji jednostek naukowych ukazała się dopiero 30 września. Byś może w tym roku 23 sierpnia będzie dopiero kolejne zebranie… Na dole całkiem długiego komunikatu sprzed czterech lat znalazłem link do zestawienia statystycznego wyników oceny. Kilkakrotnie słyszałem na własne uszy publiczne rozmowy wydziałowe o tym, jak to będziemy likwidować instytuty PAN i w ogóle cały PAN. Na temat motywacji do wygłaszania tego typu opinii nie będę pisał, żeby jeszcze bardziej nie podpaść możnym tego światka. Poniższy obrazek pokazuje dobitnie, że jeśli zlikwidujemy PAN i jego instytuty naukowe to do końca zlikwidujemy naukę w Polsce. O to Wam chodzi? Osie są opisane – nie będę więc komentował infografiki. Cytuję też graficznie dane.

Przez osiem ostatnich lat…

Przez osiem ostatnich lat terminy komputyka (ang. computing) i myślenie komputacyjne (ang. computational thinking) czekały na popularyzację. A świat nie czekał na nas i na nasze decyzje. Pociąg pod nazwą computational thinking już odjechał a my zostaliśmy z informatyką, podstawami informatyki i technologiami informacyjnymi jak chory z drzwiami. Coś mi się od upału wydaje? Bynajmniej. Polecam artykuł sprzed dokładnie ośmiu lat… Niestety wersja PDF artykułu z Mazowieckiego Kwartalnika Edukacyjnego Meritum jest niedostępna… Guglajcie a znajdziecie… Dostępny jest numer 4 Meritum z roku 2009. Można go pobrać w całości w formacie PDF. Lektura jest… porażająca. Dlaczego?
Nie będę ukrywał, że zainteresowałem się podstawami programowymi przedmiotów informatycznych w szkołach po konferencjach IFIP w Wilnie (2015), Guimaraes (2016) i Dublinie (2017). Sięgnięcie do dokumentów sprzed ośmiu lat pokazuje, że wszystko już było, ale… jedynie w teorii. Rozumiem pytanie z Dublina – dlaczego prowadzę zajęcia powtarzające to, co jest w podstawówkach, gimnazjach i liceach. Prowadzę te zajęcia dlatego, bo w szkołach były one prowadzone jedynie teoretycznie, na papierze, w planach i programach a potem w sprawozdaniach i raportach.
A może tak trzeba? Mogę opracować ambitny program moich zajęć na poziomie światowym a na zajęciach… kolorować drwala. Będzie wreszcie jakaś zmiana!

Sprawność…

Lubię i cenię sobie sprawność działania. To co doprowadza mnie do szewskiej pasji to takie nasze budżetowe rozmemłanie. Okazuje się, że nawet w jednostce budżetowej da się pewne sprawy realizować sprawnie. Referaty na XXVI RSP Seminar przesłałem z lekkim opóźnieniem 24 maja. 27 lipca czyli po dwóch miesiącach jest już tom konferencyjny, który kiedyś jeden z organizatorów nazywał pieszczotliwie kniżką. Cóż, nie da się tego postawić na półce, ale… Można wydrukować! Ktoś podobno wydrukował kiedyś Wikipedię! Ja nie będę, wystarczy mi, że moje dwa referaty zostały sprawnie opublikowane. Oczywiście przyjemności kosztują, ale za darmo można sobie ponarzekać i pogapić się! Wierzę, że oba referaty – „Spreadsheet solutions of the one-dimensional cutting stock problem” i „Building energy modelling and simulations: qualitative and quantitative analysis” godziwie zaowocują!