Nie będę ukrywał, ale trzydniowe atrakcje związane ze spisem z natury naruszyły moją kondycję psychiczną i fizyczną. Czas na sanatorium? A w Ciechocinku, tam gdzie dom zdrojowy…
Przegrałem bitwę – wygram wojnę!
Wczoraj kolejny raz zgodnie z Zarządzeniem nr 43/2011 Rektora Politechniki Warszawskiej z dnia 21 listopada 2011 r z późniejszymi zmianami – Zarządzenie nr 20/2013 Rektora Politechniki Warszawskiej z dnia 29 maja 2013 dopadł mnie spis z natury. Ponieważ mój uczelniany gabinet o powierzchni niewiele ponad 10 m2 jest wyposażony w rozpadające się meble sprzed 40 lat korzystam z niewątpliwego przywileju „pracy na odległość”. Jest godzina 8:39 a ja pracuję już od półtorej godziny. Kij ma jednak dwa końce – przywilej co pewien czas jest udręką. Z racji zaćmy wygodniej jest mi prowadzić prace edytorskie na dużym monitorze. Mam więc w domu, dzięki łaskawości pracodawcy, który wyraził zgodę na korzystanie ze służbowego sprzętu w domu komputer z 2008 roku, 24″ monitor z 2009 roku i pochodzącą z tego samego roku drukarkę. Zgodnie z moją wiedzą wynikającą z zasad amortyzacji urządzeń komputerowych jest to sprzęt w pełni zamortyzowany czyli o wartości zero. Mimo to mój pracodawca traktuje mnie jak potencjalnego złodzieja i domaga się przywiezienia sprzętu do pracy i obejrzenia go. Świat staje się coraz bardziej wirtualny, mój pracodawca musi jak niewierny Tomasz dotknąć komputera, drukarki, monitora. Rozumiem tę troskę! Jako tak zwany samodzielny pracownik naukowy, którego uposażenie zasadnicze po 38 latach nienagannej pracy wynosi 1.4 średniej krajowej w przemyśle być może w geście rozpaczy sprzedałem ośmioletni sprzęt… do muzeum. Żartuję, bo tylko to mi zostało. Pracodawca traktując mnie jak potencjalnego złodzieja upokorzył mnie. Ale po 61 latach nic już nie jest mnie w stanie zadziwić… Przykro mi jedynie, że w sytuacji gdy pracodawca nie ma pieniędzy na nic wydaje spore pieniądze na takie spisy z natury. Przegrałem bitwę o odrobinę normalności – powtórzę, pracodawca upokorzył mnie. Rozpoczynam wojnę przeciwko prymatowi jałowej biurokracji nad rozumem. Na poziomie państwa mówiło się kiedyś o wprowadzeniu kultury oświadczeń zamiast zaświadczeń. Dura lex sed lex. Tak, ale głupie i nieracjonalne przepisy trzeba zmieniać.
Arkusz spisu z natury
Szansa w Houston – PhD in The Experimental Mechanics of Materials for Sustainable Civil Infrastructure
Konrad Krakowiak, jeden z moich kilku dyplomantów (ilość rzadko przechodzi w jakość…), aktualnie post-doc na mitycznym MIT od 1 września przechodzi na University of Houston i szuka współpracowników.
We hope that you will accept the offer to join my research group in Spring 2017 as a supported student in the Civil Engineering Graduate Program. You will receive a stipend of $24,600 annually for conducting research under the supervision of Dr. Konrad J.Krakowiak. In addition, with an enrollment of 9 credit hours per semester, you will be eligible to receive the Doctoral Student Tuition Fellowship (DSTF) to cover your Spring 2017 and Summer 2017 tuition and fees . In order for your stipend to be extended you will be required to continue demonstrate excellent performance in your academics and research.
Tyle oficjalne wstępne ogłoszenie po angielsku. A po polsku?
Szukam studenta do mojej grupy, którą tworzę na University of Houston, Civil Engineering Department. Taka osoba powinna być:
a) dobra z mechaniki teoretycznej,
b) metod komputerowych, FEM, DEM
c) mieć dobre rozumienie właściwości materiałów i metod ich badan aby współpracować z eksperymentatorami,
d) temat: komputerowe modelowanie procesów degradacji materiałów budowlanych.
Co oferuję – student dostaje stypendium około $2k/miesiąc i do tego stypendium/pomoc na pokrycie czesnego
Więcej informacji – email: kjkrak[at]uh.edu
Konrad Krakowiak na ResearchGate
Konrad Krakowiak na GoogleSchoar

