Stan odklejenia

Słyszę w radio, że Rektor Uniwersytetu Warszawskiego zarządził odwołanie wykładów i zajęć dla Studentów. Zaglądam na stronę Politechniki Warszawskiej – wczoraj podczas uroczystego posiedzenia Senatu świętowaliśmy uzyskanie statusu uczelni badawczej. Dzisiaj odbędzie się prezentacja Centrów Badawczych Priorytetowych Obszarów Badawczych. Do tego dokładam wczorajszą informację z MNiSW – zobowiązuję uczelnie do rozważenia kształcenia w najszerszym zakresie online. Słyszałem w radio więcej, ale nie mam tego „na piśmie”. Uczelnie mają swoje kursy w wersji online. Można uruchomić telekonferencje. Obśmiałem się jak norka! Zacytuję pewnego prezydenta – mamy też bardzo duże rakiety… Ale przejdźmy do tytułowego stanu odklejenia się.

e-Learningiem zajmuję się od 25 lat, od 10 prowadzę wydziałowy portal edukacyjny i mam z tego same problemy, bo… pracując ciężko nie mam odpowiedniego dorobku. A MNiSW tak pięknie chwali się kursami online… Ale to jest pikuś, bo to jest oczywiście tylko mój prywatny problem. Problem służbowy jest zupełnie inny. W latach 2010-2018 prowadziłem wykłady i konsultacje w postaci Webcastngów, czyli tych mitycznych telekonferencji wymienianych przez MNiSW. Za niewątpliwą rozkosz bycia kolejny raz unikatowym pionierem płaciłem oczywiście ze swoich prywatnych pieniędzy, bagatela, trzysta dolców rocznie. Przyjemności kosztują i wypada za nie płacić. W tym samym czasie w ramach tak zwanych prac statutowych zostało zainstalowane oprogramowanie do webcastigów i gromadzenia i dystrybucji multimediów, ale nie były to tak zwane wersje produkcyjne. Od 2018 roku są na te dwa zadania odpowiednie środki finansowe, ale są oczywiście „przyczyny obiektywne”, że prostego zadania instalacji trzech systemów nie można zrealizować.

Gdyby te systemy były uruchomione na tym uroczym wydziale o co zabiegam od lat bylibyśmy liderami nowoczesności i zyskałaby nasza marka. A tak jesteśmy tam gdzie nasze miejsce – w wielkiej czarnej dziurze! Smutne to ale niestety prawdziwe.

PS. Zajęcia zawiesiła Politechnika Krakowska, Akademia Górniczo Hutnicza. Wiem, wiem. Słyszałem to już kilka razy. Jak mi się nie podoba w Warszawie to won na południe!

PPS. Władze Politechniki Warszawskiej zabrały w tej sprawie głos dwa tygodnie temu i od tej chwili zapadła cisza…

PPPS. Ponad trzy i pół godziny temu zapadła decyzja na szczeblu rządowym o zawieszeniu zajęć na uczelniach na dwa tygodnie. A na PW cisza… Przed burzą? Pewnikiem ostateczną decyzję co do terminów zamknięcia uczelni i odwołania zajęć podejmie JM Rektor PW, a obecnie w skupieniu i ciszy oczekujemy na to stanowisko…

PPPPS. Jeśli komuś nie pasuje Twitter to polecam stronę MNiSW i jednoznaczny komunikat.

Horyzontalnie i kompatybilnie…

Tak z telewizora przemówił do mnie chyba poseł i stwierdził, że ta nowa ustawa wirusowa podchodzi do problemu horyzontalnie i kompatybilnie. Inny dżentelmen nowego typu, stylu i sortu powiedział o pewnym kandydacie na prezydenta, że był popychadłem byłego premiera w kontekście nieludzkiego podniesienia wieku emerytalnego. Właśnie usłyszałem jak minister na konferencji prasowej mówił o cyfrach a nie liczbach w kontekście wirusa. No to przelało się i ulewa misie…

Od ludzi wokół mnie oczekuję podstaw logicznego myślenia a nie tępego powtarzania tego, co wciska nam do głów propaganda wszelakiej maści. Jest teraz chyba pomysł przechodzenia kobiet na emeryturę po 30 latach pracy. Oczywiście emerytura ma być godziwa i wysoka. Przyjmijmy, że pani emerytka będzie żyć 30 lat, czyli tyle ile pracowała. Też bym tak chciał… Załóżmy, że przez 30 lat pracowała za pensję 4 tysiące i odprowadzała 20% składek ZUS. Pomijam tu wszelakie problemy brutto i netto. Zadaję w tym miejscu otwartym kodem pytanie – ile będzie wynosiła emerytura? Mówiąc ministerialnym językiem – proszę podać cyfrę. Odpowiedź jest bardzo prosta – tyle ile odkładana i odłożona składka! 30 lat po 20% pensji to składki, 30 lat po 20% pensji to emerytura. Czyli emerytura będzie wynosić 800 złotych. Taka to wielka cyfra…

Logika i logiczne myślenie mówią, że aby mieć wyższa emeryturę to albo trzeba więcej odkładać albo dłużej pracować. Trzeciej drogi, czyli cudownego i mitycznego 500+ nie ma i nie będzie. Tak więc narodzie, obudź się i zacznij myśleć samodzielnie najpierw tak na poziomie zupełnie podstawowym.

Syndrom opadającej klapy…

A dlaczego (te klapy opadają?) Bo przez dziesiątki lat jedni bezmyślni kretyni pod kierownictwem innych bezmyślnych kretynów umieszczają muszle klozetowe w pociągach tak blisko ściany, że klapa po podniesieniu nachylona jest ku muszli i puszczona musi opaść. Dziesiątki lat… To mój kolejny ulubiony cytat z Dnia świra. Patrzę jak wszystko wokół opada i odpada przy akompaniamencie radosnego klaskania uszami z zachwytu. A tu wystarczy tylko trochę pomyśleć…

Komisja – w imię zasad!

W imię zasad, choć nie chce mi się gadać podsumuję moje stawiennictwo przed obliczem komisji… Zaczęło się pięknie od pytania o moją wizję miejsca informatyki w budownictwie. O dziesiątej rano już dawno nie miałem wizji, było więc merytorycznie. Ale jak to się mówi – miłe złego początki. Potem wypełzły demony sprzed lat – nadal bywam przez niektórych postrzegany jako „Pan od prezentacji i Worda”. Dosyć długo tłumaczyłem, że nie jestem wielbłądem, że PowerPoint i Word to trzy godziny czyli 10% przedmiotu. Nie wiem, czy to dotarło, być może było za rano… No ale nie ograniczono mi czasu wypowiedzi do 30 sekund! Było też o tym, że nie ma sensu powtarzać tego, co wszyscy doskonale znają, a jak nie znają to powinni się tego sami nauczyć. Tu znowu musiałem być polemiczny. Moi interlokutorzy mają zajęcia na starszych latach. Na pierwszym semestrze mimo książki, materiałów w postaci wideo i pięciu tygodni zajęć wyniki sprawdzianu z prostego programu Prime są bardziej niż beznadziejne. Taką mamy młodzież, takich mamy kandydatów a potem studentów i musimy się z tym pogodzić. Kolejny punkt sporny to zarzut, że pewne zagadnienia są poruszane za wcześnie, bo wszystko powinno być jak na idealnej budowie – „just in time”. Jak na mechanice pojawiają się równania różniczkowe to dokładnie w tym samym momencie omawiają je matematycy. Idealizm, naiwność a na końcu… First things first! Studia na tym uroczym wydziale są do bólu analogowe, a świat wokół jest cyfrowy! Od pięciu lat prowadzę podstawy informatyki w zasadzie bez grama papieru. Jedyny wyjątek to papierowy regulamin, który z uporem godnym lepszej sprawy rozdaję na pierwszych zajęciach. Przecież można sobie wyobrazić projekty, sprawozdania i inne tego typu cudeńka w wersji elektronicznej. Wątpliwość typu a co będzie jak przyjdzie kontrola ubawiła mnie do łez. Jak przyjdzie ta mityczna kontrola to mogę wydrukować wszystkie kolokwia, prace domowe, Wikipedię i pół internetu… Pod koniec pojawiły się klasyczne wątpliwości i pytania, czy ja aby nie mam za dużo godzin. Od 42 lat na uczelni najważniejsze są godziny i pensum. I nie zmieni tego żadna ustawa, bo pieniądze idą za studentami. Owszem, można sobie wyobrazić sytuację super tanich studiów – same wykłady zaliczane na podstawie testów. Tylko czy absolwent takich „studiów” to będzie inżynier? Podsumowując – „Chińcyki tsymają się mocno”. Czy ktoś jeszcze pamięta, skąd to jest cytat?