Jajakobyły naukowiec…

Wczoraj zupełnie mimo woli wdepnąłem w rozmowę na temat stopnia bezpieczeństwa covidowego w Polsce i Szwajcarii i poczucia odpowiedzialności. Na Ukrainie raczej piją więcej niż u nas, czyż nie? W zeszłym roku nie złapano żadnego pijanego kierowcy! Tacy są zdyscyplinowani? Nie, nie przeprowadzono żadnego badania! Dane trzeba umieć czytać ze zrozumieniem… W Szwajcarii wykrywa się mniej przypadków COVID niż u nas, bo to ponad cztery razy mniejszy kraj. To oczywista oczywistość! Istotne jest także ile wykonuje się testów nie łącznie, razem tylko na milion mieszańców – patrz przykład z pijanymi kierowcami, który rozwinę. Przeprowadzono jeden test, wykryto jednego pijanego kierowcę. Czy to dużo czy mało? Wyobraźmy sobie kraj o jednym obywatelu. 100% przebadano, 100% było pijanych! A tu tylko kurczaczek był jeden…

W Szwajcarii i w Polsce liczba przypadków i śmierci na milion są do siebie zbliżone. W Szwajcarii wykonuje się jednak dwa razy więcej testów. Co to oznacza? Według mojej wiedzy w Polsce wykonuje się przede wszystkim testy w przypadku silnych objawów. A i to nie zawsze, bo wielu bohaterów usiłuje COVID leczyć jak kaca silną wolą i sokiem z miękiszonów. Jaki jest tego efekt? Wielu chorych bezobjawowo łazi i zaraża. Większa liczba testów pozwala wykryć większą liczbę chorych i dzięki temu ograniczyć epidemię. Oczywiście możemy sobie wyobrazić tworzenie sztucznie pozytywnych statystyk przez testowanie tylko zdrowych! Zostawmy jednak na boku wszystkie spiskowe paranoje.

Poniższy obrazek powstał na podstawie oficjalnych europejskich danych. Są to dane z dziewiątego tygodnia bieżącego roku czyli pierwszego tygodnia marca. Nie ma tu Szwajcarii, bo nie należy do UE. Widać wyraźnie, że Polska przoduje w liczbie nowych przypadków. Niestety nie przodujemy w liczbie testów na sto tysięcy – robimy ich najmniej z czterech wybranych krajów. Mamy za to najwyższy współczynnik pozytywnych wyników. To co, jest się z czego cieszyć?

Można się w nieskończoność przerzucać liczbami kończąc jak w Lotto stwierdzeniem – dyscyplina dodatkowa… W zasadzie każdy ma dziś dziś dostęp do tych samych danych. I nie chodzi tu o umiejętność ich wyszukiwania tylko o zanikającą zdolność do wyciągania logicznych wniosków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *