Tajemnice profili…

Przez dwa tygodnie w sali 19A prowadzenie zajęć z metod obliczeniowych było prawie niemożliwe, gdyż większość Studentów miała problem z uruchomieniem Excela a jeśli już udało się „odpalić” arkusz nie można było zainstalować dodatku Solver. Powodem problemów były tak zwane profile i jest to historia powtarzająca się od lat, choć ostatnio coraz rzadziej. Tu trudności nasiliły się w pracowni, gdzie jest zainstalowane Windows 10. Zasada działania profili jest w Windows ta sama od lat, zarówno dla wersji 7 i 10. Lokalny profil użytkownika, czyli ten z dysku C: jest podczas wylogowywania się przesyłany na serwer, a podczas logowania pobierany z serwera. Podczas tego procesu coś się może stać z profilem i bywa, że nie jest to proces deterministyczny, czyli dosyć trudno jest jednoznacznie ustalić przyczynę problemów. Pierwszym krokiem w rozwiązywaniu tego typu problemów, że wszystkim za wyjątkiem jednej osoby coś działa jest wykasowanie profilu na serwerze. Wykasowanie profilu na lokalnym komputerze, czyli na dysku C: komputera na którym pracujemy jest tak samo wykonalne jak podniesienie się z krzesłem na którym siedzimy poprzez własnoręczne podnoszenie krzesła. Niezbędne jest, uwaga, to bardzo ważne, po wylogowaniu się użytkownika, skasowanie jego profilu na serwerze. Dlaczego po? No bo jak skasujemy profil gdy użytkownik jest zalogowany to podczas wylogowywania się na serwerze zostanie ponownie zapisany błędny profil.
Jest jeszcze drugi ważny element. Co się dzieje, gdy użytkownik loguje się, a jego profil jest wykasowany co oznacza, że na serwerze jest „pusty” profil. Pusty profil ładuje się, ale… Jeśli na komputerze, na którym użytkownik się loguje jest jego „stary” profil to Windows inteligentnie niejako połączy te dwa profile, czyli ten stary, zepsuty z pustym. W efekcie końcowym wracamy do sytuacji wyjściowej.
Po skasowaniu profilu niezbędne jest więc zalogowanie się na komputerze, na którym nie ma naszego profilu, czyli takim, na którym nie logowaliśmy się. Wtedy podczas pobierania z serwera pustego profilu Windows w sposób naturalny nie znajdując na dysku profilu użytkownika wykorzysta pusty profil i w 99.99% przypadków problem zostanie rozwiązany.
Piszę o tym po to, aby jeśli podobne sytuacja przytrafi się w przyszłości problem mógł być rozwiązany szybko i sprawnie. Aha, i jeszcze jedna uwaga. Profile z Windows 10 i Windows 7 to są zupełnie różne profile! I nie zmienią tego żadne zaklęcia, że są to profile mobilne! Koniec. Kropka. Jak ktoś nie wierzy niech sobie sprawdzi namacalnie! Owszem ,dysk I: jest ten sam, ale dysk I: to nie profil!

PS. Przesunąłem wpis, bo w trzecim tygodniu zajęć Solver nadal nie działał niektórym Studentom, za co w imieniu tak zwanych służb informatycznych serdecznie przepraszam. Nie do końca wyobrażam sobie, co może być albo co będzie w semestrze zimowym na podstawach informatyki. A może dostanę pisemny zakaz wykorzystywania Solvera? A może zajęcia komputerowe będziemy prowadzić bez komputerów? Tak się uczyłem 45 lat temu i nauczyłem się. W teorii Solver powinien oczywiście działać…

mug

System ePW-Edukacja

No to przejdźmy do konkretów… Moja ciekawość, co się dzieje z projektem ePW jest nie tylko czysto platoniczna. Od początku „naszego” projektu e-Usługi była mowa, że nie można w ramach projektu nawet wymawiać terminu portal edukacyjny, bo to domena centrali. Ostatnie „przygody” z uaktualnianiem koordynatorów przedmiotów na okoliczność akredytacji skłoniło mnie do zadania pytanie – jak się masz może nie koniecznie kochanie, ale systemie ePW-Edukacja. No bo na początku, czyli jakoś tak latem 2017 była mowa o pełnej integracji planowanego uczelnianego portalu edukacyjnego (czy to jest ten mityczny system ePW-Edukacja, nie wiem…) z systemem USOS. Byłoby tak pięknie i cudownie… Nie byłoby zapisów Studentów na kursy na portalu edukacyjnym – lista byłaby z automatu „zaciągana” z USOS. Nie byłoby żmudnego przenoszenia ocen z Moodle do USOS za pomocą Excelowego liku przejścia. No i na koniec oczywiście nie byłoby problemu koordynatorów. Obawiam się, że jest to zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe…

W sieci czyli internetach nalazłem tylko Ogłoszenie o udzieleniu zamówienia na imponującą kwotę 1 884 000.00 PLN oczywiście bez VAT. W sieci jest oczywiście wszystko – okres obowiązywania zamówienia to 30/06/2019. Już więc niedługo będę nieskończenie szczęśliwy bo będę wszystko wiedział.

Dostawa mównicy konferencyjnej…

Ponieważ wrócił z okazji akredytacji temat wydziałowego portalu edukacyjnego postanowiłem sam spróbować sprawdzić co i jak dzieje się i słychać z siostrzanym czy też bliźniaczym do naszych e-Usług projektem ePW. Zadawane pytania wydziałowym przedstawicielom do ciał sterujących ePW pozostały bez odpowiedzi. Postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i sięgnąłem do zamówień publicznych licząc, że tam znajdę odpowiedź. Jak to bywa poszukiwania doprowadziły mnie do zupełnie innego dokumentu. Decyzja w sprawie wyboru wykonawcy zamówienia wraz z zawiadomieniem o wyborze oferty w postępowaniu / o unieważnieniu postępowania* o udzielenie zamówienia publicznego prowadzonego bez stosowania przepisów ustawy Prawo zamówień publicznych w oparciu o art. 4 pkt 8 ww. ustawy 1. Akceptuję/ nie akceptuję* wybór/ru wykonawcy w procedurze o nadanym znaku: CZIiTT-BU-31/2018 pn.:. Dostawa mównicy konferencyjnej z wyposażeniem wraz z wniesieniem do Centrum Zarządzania Innowacjami i Transferem Technologii.

Mównica konferencyjna jest najważniejsza. Chodzi bowiem o to, aby głos niósł się z niej donośnie i w jedynie słusznym kierunku. Ważne jest także wyposażenie mównicy. Zastanawia mnie oczywiście w co. Na pewno jakieś punkty oparcia, podparcia, poparcia i wyparcia dla mówcy. Bo to jest najważniejsze. DDajcie mi punkt podparcia a poruszę ziemię. Tak, tak! To powiedział sam Archimedes. Jest jeszcze jeden punkt. Wniesienie mównicy… Jak jest wnoszenie to bywa i wynoszenie… Mównica nie mogłaby stać na zewnątrz, bo jeszcze jakiś nieupoważniony cham, taki jak choćby ja, dorwałby się do mównicy i powiedział nie to co trzeba, czyli prawdę.

A prawda jest taka. Gmachy CZIiTT i WIL sąsiadują ze sobą. Mógłbym sobie zażartować, choć sprawa jest niezwykle poważna – znajdź pięć różnic między tymi gmachami. Wytrawny obserwator znajdzie ich więcej. Istotne jest jedno podobieństwo – oba są własnością Politechniki Warszawskiej. WIL ma poważny deficyt oczywiście jedynie finansowy, CZIiTT kupuje mównicę.

Trzy liczniki…

Podczas ostatniej Rady Wydziału Pan Dziekan, gdy demonstrowałem dostępność mojej prezentacji na portalu ZTI, kolejny raz zwrócił uwagę na trzy liczniki znajdujące się po prawej stronie, bezpośrednio pod obrazem z kamery pokazującej, jak ciężko pracuję dla dobra i na chwałę tego wydziału. Kolejny raz poniżej wyjaśnię sens tych trzech liczników.

Praca powinna oczywiście przynosić satysfakcję, bo wykonując ją, dodając dojazdy, spędzamy większość naszego życia. W tym rachunku pomijam godziny snu, bo być może są osoby, które mają w nicy koszmary senne związane z pracą. Praca powinna także przynosić odpowiedni ekwiwalent finansowy zapewniający środki do życia na dziś i tak zwaną godziwą emeryturę jutro. Teraz będzie kilka słów o godziwości i być może także godności. Nie będę publicznie spuszczał spodni i zdradzał na ile wyceniło moją emeryturą po 40 latach pracy Ukochane Państwo Polskie razem z Umiłowanym ZUS. Są granice perwersji. Napiszę o tym inaczej. Wyobraźmy sobie, że przejdę na emeryturę w wieku 65, czyli zgodnie z tym, co daje mi dobra zmiana zamiast 500+. Niech wtedy moja emerytura wynosi bazową kwotę 1 (słownie JEDEN). Zgodnie z pismem ZUS jeśli przejdę na emeryturę w wieku 67 lat dostanę 1.123 emerytury „bazowej”. Jeśli zaś przejdę na emeryturę w wieku 70 lat to dostanę 1.346 emerytury bazowej, czyli o 34.6% więcej.

Nie jestem bynajmniej materialistą. Wystarczy spojrzeć na 0przykłąd, jak jestem ubrany. Uważam, że o wartości człowieka nie stanowi to, ile ma na sobie złotych w ubraniu ani to jak drogim samochodem jeździ (mój Ford Fusion z 2004 roku wart jest dzisiaj chyba nieco ponad tysiąc złotych…) Pieniądze szczęścia nie dają, ale… Mogą się przydać. Dzielnie czekałem półślepy w kolejce po „państwową” operację zaćmy. Są jednak sytuacje, gdy lepiej jest nie czekać. Taki na przykład rak… Lepiej nie czekać w kolejce na… śmierć. Lepiej walczyć o życie! A w tej walce liczy się. Po pierwsze kasa, po drugie kasa, po trzecie kasa. Przykład? Operacja w Szpitalu Mazovia z wykorzystaniem robota da Vinci kosztuje 40 000 (słownie CZTERDZIEŚCI TYSIĘCY ZŁOTYCH). Oczywiście taki zabieg nie jest refundowany przez NFZ, a „prywatny” ubezpieczyciel w trosce o swoje dochody i stabilność finansową zwraca 10% tej kwoty. Kto ma kasę na operację zwiększa woje szanse na przeżycie, kto nie…

Przyznaję, być może, nie wykluczam tego, jestem frajerem, bo przez całe czterdzieści lat pracowałem tylko i wyłącznie dla tego wydziału i Politechniki Warszawskiej. Gdybym pracował dla konkurencji czy to badawczej czy to edukacyjnej miałbym znacznie wyższą emeryturę. Niektórzy podobno mi życzliwi mówią, że może to nie tylko problem bycia frajerem. Może ja się po prostu nie nadaję do żadnej innej pracy! Miarą jakości pracownika staje się coraz częściej to ile mają dodatkowych etatów. Mają bo są wybitni, genialni. Ja jestem zerowy, więc muszę być skazany tylko na jednego wspaniałego pracodawcę. Taki świat to ja p…rzepraszam coraz gorzej akceptuję.