Rozporządzenie – oficjalny komentarz(?)

Jak człowiek jest członkiem zbiorowości 60+ to dużo przeżył. Bywa, że dużo także niestety pamięta. Pamiętam z moich studiów normy budowlane, z których nic nie wynikało i oficjalne, bezcenne komentarze do nich. Te bezcenne dla Studentów dokumenty kupowało się na ulicy Siennej.
Opisując możliwe scenariusze nie przewidziałem jednego. Nie przewidziałem, że wróci to, co pamiętam z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Otóż organ, tak, użyję tego magicznego słowa, otóż organ wydający coś-tam-coś-tam co jest napisane (eufemizm…) bardzo specyficznym językiem od razu wydaje oficjalny komentarz do tego.
Pamiętam ze szkoły średniej, jak moja Pani Profesor od polskiego namiętnie zadawała pytanie – co poeta miał na myśli… W przypadku żyjącego autora najłatwiej jest się po prostu spytać autora. A pięknym gestem autora (poety) jest to, że do swojego wiersza, trudnego ale być może mądrego i głebokiego, od razu dodaje w pakiecie komentarz wyjaśniający, co poeta miał na myśli. Tu MNiSW od razu tłumaczy uczonym jak dzieciom we mgle jak należy odczytywać swoje rozporządzenie. Piękne, pełne miłości, przepełnione troską.
Kreśląc scenariusze tego nie przewidziałem, że MNiSW po wyprodukowaniu pięknego rozporządzenia o ewalucji od razu wyda oficjalny komentarz do swojego działa. Co więcej zapowiedziany jest już przewodnik po rozporządzeniu. Wszystko w pakiecie, wszystko za darmo… Szok i niedowierzanie.
Tu przypomina mi się bajka Krasickiego i jej ostatnie słowa.

Chłopcy, przestańcie, bo się źle bawicie!
Dla was to jest igraszką, nam idzie o życie

Rozporządzenie – prawo oczywiście działa wstecz

Ponieważ diametralnie zmieniają się skale punktowe rodzi się naturalne pytanie, jak będą brane pod uwagę dwa pierwsze i dwa ostatnie lata ewaluacji. Innymi słowy jak będą lub nie będą przeliczane różne skale. Wyobraźmy sobie, że w pierwszej części semestru stawiamy Studentom za sprawdziany oceny 2, 3, 3.5, 4, 4.5 i 5 a w drugiej punkty ze skali 0-20. Każdy normalnie myślący człowiek powie, że nie można dodawać ocen do punktów. Tak jak nie można dodawać wzrostu do wagi! Okazuje się, że można. Rozporządzenie w paragrafie 34.1 i 34.2 każe za artykuły opublikowane w latach 2017 i 2018 wziąć liczbę punktów z „wykazu z 2017”. Do tej ciekawostki dokłada się twórczo paragraf 36, który przytaczam w całości:

W ewaluacji przeprowadzanej w 2021 r. suma udziałów jednostkowych za uwzględniane w ocenie ewaluowanego podmiotu w danej dyscyplinie naukowej:
1) artykuły naukowe opublikowane w latach 2019 i 2020,
2) monografie naukowe, rozdziały w monografiach naukowych i redakcje naukowe monografii naukowych, opublikowane w latach 2017–2020
– nie może być większa niż 2-krotność liczby N, z wyłączeniem dyscypliny naukowej informatyka oraz dyscypliny naukowej informatyka techniczna i telekomunikacja.

Ponieważ istnieje limit 2N nie można raportować wszystkiego za wyżej oceniane lata 2019 i 2020. W tym wszystkim najciekawsze jest „wykluczenie” dwóch dyscyplin informatycznych. Otóż te dyscypliny wylobbowały sobie (kiedyś mówiło się załatwiły) sobie że tylko ich, informatyczne artykuły naukowe opublikowane w materiałach konferencyjnych są punktowane. Mogę się z tym nie zgadzać i oczywiście nie zgadzam się, ale dura lex sed lex. OK, nigdy już nie opublikuję żadnego artykułu naukowego w jakichkolwiek materiałach konferencyjnych, ale prawo nie może działać wstecz. Paragraf 34.4 stanowi:

całkowitą wartość punktową artykułu naukowego opublikowanego w latach 2017 i 2018 w recenzowanych materiałach z międzynarodowej konferencji naukowej ustala się zgodnie z wykazem czasopism sporządzonym zgodnie z przepisami wydanymi na podstawie art. 267 ust. 2 pkt 2 ustawy i udostępnionym przez ministra w 2019 r.

Tłumacząc łopatologicznie – punktowane będą tylko te artykuły naukowe opublikowane w materiałach konferencyjnych, które to materiały znajdą się w wykazie. A ponieważ w wykazie znajdą się jedynie materiały z konferencji informatycznych moje punkty zostały zręcznie wyzerowane. Proponuję pójść dalej, nie lękajcie się ustawodawcy. Wyzerujmy wszystko wszystkim za wyjątkiem kilu wybranych, priorytetowych dyscyplin…

PS. Ponieważ pojechałem na ostro, grubo i po bandzie to sięgam do źródła, którym jest Rozporządzenie MNiSW z dnia 7.11.2018 r. w sprawie sporządzania wykazów wydawnictw monografii naukowych oraz czasopism naukowych i recenzowanych materiałów z konferencji międzynarodowych (Poz. 2152). Dla nie lubiących klikania i samodzielnego czytania dokumentów cytuję:

§ 6. 1. Wykaz czasopism obejmuje:
1) […]
2) recenzowane materiały z konferencji międzynarodowych, które zostały ujęte w międzynarodowej bazie DBLP Computer Science Bibliography, w przypadku konferencji uwzględnionej w The Computing Research and Education Association of Australasia (CORE);

Wszystkich zainteresowanych informuję, że w bazie DBLP Computer Science Bibliography nie ma żadnej „naszej” konferencji. Co należało udowodnić… Wszystkie punkty za konferencje indeksowane w WoS po prostu zostały wyzerowane, skasowane, zanihilowane. Kropka.

Rozporządzenie – udziały jednostkowe i ich wartości punktowe

Żeby nie było za łatwo paragraf 16 wprowadza udziały jednostkowe i ich wartości punktowe. Dalej jest jeszcze ciekawiej!
Paragraf 17.1 mówi, że suma udziałów jednostkowych za uwzględniane w ewaluacji publikacje naukowe autorstwa albo współautorstwa osób o których jest mowa w § 11 ust. 1 pkt 1 i 3, nie może być większa niż 4-krotność średniej wartości iloczynu wymiaru czasu pracy i udziału czasu pracy związanej z prowadzeniem działalności naukowej w ramach danej dyscypliny naukowej wskazanego zgodnie z przepisem art. 343 ust. 1 pkt 16 ustawy ze wszystkich lat z okresu objętego ewaluacją, ustalonego z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku, z czego nie więcej niż 2-krotność tej wartości może przypadać na monografie naukowe, których całkowita wartość punktowa wynosi nie więcej niż 100 pkt, redakcje naukowe takich monografii i rozdziały w takich monografiach.
Paragraf 17.5 mówi zaś, że suma udziałów jednostkowych w publikacjach naukowych uwzględnianych w ocenie ewaluowanego podmiotu w danej dyscyplinie naukowej nie może być większa niż 3-krotność liczby N.
Piękne, co nie! Rodzi się tu pytanie – czy ktokolwiek pomyślał o narzędziu, które pomogłoby w ogarnięciu tego wszystkiego?

Rozporządzenie – wartości punktowe artykułów

Największa rewolucja dokonała się chyba w punktacji artykułów. Po pierwsze zakończyły swój żywot listy A i B. Zamiast tego tworzona jest jedna lista „dedykowana” do pewnego stopnia dyscyplinom. Co więcej zamiast „liniowej” skali (dla listy A 15, 20, 25 … 45, 50, dla listy B 1-15 co jeden punkt) mamy skalę de facto „kwadratową” – 5, 20, 40, 70, 100, 140 i 200. (Odpowiadająca tej skali w przybliżeniu skala liniowa to 2, 4, 7, 10, 12, 14) Mam świadomość, że ma to być czynnikiem motywującym do publikowania w najlepszych czasopismach. Rodzi się tu filozoficzne pytanie co jest najważniejsze – same badania i ich wyniki czy też publikacja. Ale to temat na osobne opowiadanie…
Poza samą skalą punktów przydzielanych czasopismom rewolucja nastąpiła w sposobie dystrybucji punktów. Paragraf 13.1 stanowi, że przeliczeniowa wartość punktowa wieloautorskiego artykułu naukowego wynosi 100% całkowitej wartości punktowej artykułu naukowego jeśli wartość ta wynosi 100, 140 albo 200 punktów. Dla artykułów za 40 i 70 punktów wartość punktowa jest mnożona przez pierwiastek z ilorazu liczby autorów z ewaluowanej jednostki do ogólnej liczby autorów. Dla artykułów za 20 punktów we wzorze nie ma pierwiastka. Jak to działa? Najlepiej pokazać to na przykładzie liczbowym.
Wyobraźmy sobie publikację czterech autorów, w której tylko jeden jest z ewaluowanej jednostki. Dla „tłustych” artykułów nadal liczy się 100, 140 lub 200 punktów. Dla artykułów za 40 i 70 punktów mamy pierwiastek z 1/4 czyli 1/2 i odpowiednio 20 lub 35 punktów. Dla najsłabszej publikacji nie ma pierwiastka i zamiast 20 punktów dostajemy tylko 5. Zgodnie z biblijną zasadą – kto ma będzie mu dodane, kto nie ma będzie mu zabrane.